Strona:PL Ballady, Legendy itp.djvu/105

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


А u stropu lampa wielka płonie;
Kędy spojrzysz kosztowności same.
Rozrzucone po ziemi dokoła
Błyszczą gwiazdy, perły, dyamenty,
Moc szafirów — jako błękit jasnych,
Ametystów — skromnych, jak fijołek,
I rubinów w zorzy swej szkarłacie.
Przesypano to wszystko kwiatami
Dziwnych kształtów i rozkosznej woni.
Jest tu lotos — Indyi czczone bóstwo,
Polna róża — kwiat bożka miłości;
Wkoło wielkich jezior szmaragdowych,
Białe lilie kłonią swe kielichy,
Hyacynty rosną, dumne astry
I fijołki z oczkami boginek,
Tych co w lesie wabią cię ku sobie
W środku, sali, z gwiaździstego tronu
Rządzi rzeszą tą wszechwładna pani,
Zdobiąc głowę koroną z dyamentów.
U jej czoła białego, jak marmur,
Sierp księżyca jaśnieje srebrnego.
Kto tu wstąpi w ten rajski przybytek
I cześć odda potężnej władczyni,
Wszystkich skarbów tych może być panem,
Jeśli miłość czystą chowa w sercu.
Gdy to moje usłyszało dziewczę,
Przybieżało d.o mnie, jak sarenka,
I szepnęło słowiczym swym głosem: