Strona:PL Antoni Malczewski, jego żywot i pisma.djvu/159

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Nadaremnie starał się ten pobożny starzec nakłonić córkę, nadaremnie wszystko poświęcał, ażeby mu oddała rękę. Dobrosław odjechał pogrążony w żalu. Ifigenia, niewierna Ifigenia z innym w ślubne weszła związki. Dobrosław widząc się być szkaradnie zdradzonym, szukał zemsty, szukał zręcznej okoliczności wypłacenia się za niewierność. Pewnego poranku, skoro się słońce tylko wzbiło do góry, jechał Dobrosław gęstwiną lasu, przez łąki, gaje i spotkał Władysława męża Ifigenii. „Oto! rzekł sam do siebie, wybiła godzina pomszczenia się;“ W tej czarnej myśli wita Władysława, a przekładając mu polowanie na dopiero zbiegłego jelenia, w głąb lasu się z nim zapuszcza. Ujrzawszy się sam na sam z Władysławem, wyciąga skrycie zawsze przy sobie noszony puginał i śmiertelną zadaje mu ranę, a widząc go tarzającego się we krwi własnej, zawołał wściekły i donośnym głosem: „Tu Ifigenio masz pamiątkę twojej niewierności!“ Sam zaś spieszy do zamku Ifigenii, wpada do jej komnatki a ujrzawszy ją, rzecze: „Spiesz do pobliskiego lasu, niewierna Ifigenio! Tyś zraniła to serce (wskazując na swoje) a ja, twemu przebaczyć nie mogłem! Tam ujrzysz