Strona:PL Antoni Malczewski, jego żywot i pisma.djvu/058

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


„Znieść umie tak niezmierną, niespodzianą radość;
„I gdyby nie Tatarzy co mi w oczach błyszczą,        545
„I gdyby nie ich strzały co mi w uszach świszczą,
„Tak mi lekko, tak słodko, tak mi nic nie trzeba,
„Jakbym w twojem objęciu leciała do nieba.
„Czy Maria ciebie kocha? pytaj się jej cienia,
„Czem dla Marii świat cały bez twego spojrzenia?        550
„Czem dla Marii świat przyszły, bez twego spomnienia?
„Nieraz w zmysłów zamknięciu, nad tą dużą xięgą,
„Zniżona całem czuciem przed stwórcy potęgą,
„Gdym chciała ciebie stłumić modlitwy pociechą,
„Zaraz mi brzmiało, jakby twego żalu echo!        555
„To może panbóg skarze tak żywe kochanie,
„I tatarska ci strzała w serce się dostanie;
„Widzisz ten jasny promień, co z liści osnowy
„Ciągnie swój drzący połysk między nasze głowy?
„Ten promień żywi, zdobi, każdego weseli;        560
„Czemuż gdyśmy złączeni, on jeszcze nas dzieli?
„Próżno, próżno mój luby! choć usta z ustami,
„Patrzaj, chyli się z liściem, i jest między nami.
„Ah! śród uniesień bitwy i zwycięstwa wrzawy,
„Przypomnij sobie drogi, że promień twej sławy        565