Strona:PL Antoni Malczewski, jego żywot i pisma.djvu/057

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


„Nie drzyj, wszystko minęło, gdym ciebie zobaczył;
„Jeszcze pierwej, jak tylko, żeś moją, oświadczył,
„Tak mi tem jednem słowem serce usposobił,        525
„Jak gdyby mi nikt, nigdy, nic złego nie zrobił.
„To wziąwszy moją szablę, której blask odsłonię
„Nie prywacie, lecz twojej i kraju obronie;
„Tu wziąwszy mego konia, co nieraz w te niwy
„Tak szybko mnie unosił, jechałem szczęśliwy.        530
„Oh, z jakąż ja radością te lipy ujrzałem!
„Jakże ich chłodu dusza pragnęła z zapałem!
„Ty nie wiesz, ty co umiesz bez chluby łzy koić,
„Coto jest dzikie serce do siebie przyswoić,
„Co tęsknić za dobrocią, a wdzięków żałować,        535
„W których wspomnieniu umysł chciałby istność schować.
„Mario! czyś ty nie chora? bo masz taką postać
„Jakbyś się do aniołów myślała już dostać;
„I w nowem udręczeniu, choć się tobą pieszczę,
„Prawie się spytać pragnę, czy mnie kochasz jeszcze?“        540
— „Czy Maria ciebie kocha? mój drogi, mój miły,
„Więcej niż kochać wolno, i niż mogą siły;
„Więcej, niż wątłe serce, gdy jemu już zadość,