Strona:PL Antoni Malczewski, jego żywot i pisma.djvu/052

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


„Że tę co umie kochać, potrafi ocalić!
„Dziś ma tu z wojskiem ciągnąć.“ — „Dziś? ja go zobaczę?        415
„O boże! jaka radość! jakże serce skacze!
„Ale na coż te bitwy? czyż z twarzy wyrazu,
„Że śmiały i szlachetny niewidać od razu?“ —
„Jednakto rzadko ludzi jak pan wojewoda,
„Sam wyznaje się winnym; lecz mnie ciebie szkoda!“ —        420
„Ojcze! ja taka blada, on mnie się przerazi,
„Może się dużo zmartwi, może się obrazi,
„Trzaby się troche przywdziać, jakże znajdujecie?
„Jabym chciała być jemu najpiękniejszą w świecie!“
— „Czekaj, czekaj, przed siecią nie złapiesz szczupaka;        425
„Może tu jeszcze przyjdzie zagrać nam w straszaka:
„Wszakże i ja Tatarów wypłoszyć stąd żądam,
„A dla czego wżdy siedzę? bo się wzad oglądam;
„Zobaczym tych rycerzy, mnie się wszystko roi,
„Że jakieś mataczyny wojewoda stroi.“        430
Ale już trąb w powietrzu rozlega się brzmienie;
Słychać zdala chrzęst zbrojnych, a ziemi jęczenie;
Już wyprzedziwszy hufce co w wolnej szły mierze,
Stanęli jacyś u wrót skwapliwsi rycerze.