Strona:PL Antoni Malczewski, jego żywot i pisma.djvu/051

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Jej łono podniesione w lekkiej pływa fali,
Co ją do szczęścia niesie, lub szturmem obali;
Jej lica płomień zajął, z pod serca zapory,
Pięknym, lecz przykrym blaskiem, jak suchot kolory.
„O kozaku i koniu niech mają staranie!        395
„Ja w raz listy odpisze, waszeć czekaj na nie.“
Na głośno grzmiące słowa słuch miał przytępiony;
Na śliczne, czarne oczy spojrzał rozczulony,
Skłonił nisko ichmościom, i cobądź się zdarzy
Kozak z służbą odchodząc, wesoło im gwarzy.        400

XIV.

„Niechaj kto z ludzi zgadnie! jeśli to nie zdrada,
„To mojej biednej Marii radość zapowiada.
„Pisze mi wojewoda w cukrowych wyrazach,
„Że mamy już zapomnieć o naszych urazach;
„Że żałuje za grzechy, nie tylko ogłasza        405
„Swój affekt dla synowej, ale w dom zaprasza;
„Więcej jeszcze! takiego jak mówi zamęścia
„Syn nie wart, bo zasługą trza się dobić szczęścia;
„Pragnie więc żeby wprzódy w wojennej potrzebie,
„Jakim rycerskim czynem stał się godnym ciebie;        410
„I gdy właśnie Tatarzy grasują w tej stronie,
„Jemu stawić się kazał w twych wdzięków obronie;
„A tak z laurem u czapki światu się pochwalić,