Strona:PL Antoni Malczewski, jego żywot i pisma.djvu/050

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Prosty był jego ukłon, krótkie pozdrowienie;
Jednak różnym się zdaje od służalców grona,
Poddany, lecz swobodę z ojca powziął łona.        370
I gdy dumnie pojrzawszy do pana iść żąda,
Śród wiodącej go zgrai jak władca wygląda;
Zwinne jego obroty, kroki jego letsze,
Bo swoje członki wędził na stepowym wietrze,
A barania mu czapka, za każdem ruszeniem,        375
Miga gdyby chorągiew czerwonym płomieniem,
Pomiędzy chwast, zarośle, gdzie lipy z okopu
Są i cieniem i trwogą poziomemu chłopu,
Aż przed pana miecznika stawi się z orszakiem;
A koń rzy, jak za matką tęskni za kozakiem!        380
„Czy masz pismo?“ - „Jest panie! i jeszcze list wczora
„Oddałby nim kur zapiał, bo świsnął z wieczora,
„Ale że czart na stepie tumany wyprawiał,
„To żeby was z jejmością bóg od złego zbawiał.“ —
„Że wasze mi z listami spoźnił się, to gorzej:        385
„Czyj kozak co sie diabłów albo ludzi trwoży?“
— „Alboż wam nie świadoma krasnych czapek sława,
„Co z rodu panom wierna? — czyj? — grafa Wacława.“
Czyta miecznik, gdy w Marii ocknionem wejrzeniu,
Nie czcza tylko ciekawość, życie w przesileniu;        390