Strona:PL Antoni Lange - Rozmyślania.djvu/102

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Za marzeniami marzenia wciąż więdną —
Wiecznie tą samą ruiną bezwzględną!

Grób czeka wszystko. Grób te myśli czeka,
Co porywały niegdyś serca dzieci.
Błahą się zdaje na zamierzchu wieka
Gwiazda, co rankiem promieniście świeci.
Nie znajdziesz miodu, ni wina, ni mleka
W wodach, co karmić miały bieg stuleci.
Wszystko zamarło, nim zakwitło jeszcze,
I próżne były wszystkie pieśni wieszcze.

Wiem, że ci serce przeczerniam goryczą
I że ci wszystkie zamrażam uśmiechy!
Odkądże, powiedz, w przyszłość tajemniczą
Wychwytanemi niby z jutra echy
Pieśniarze wobec gromów, które ryczą,
W promieniach jutra wróżą nam uciechy —
Jakieś czarowne Oceanje bytu —
Pełne zieleni, słońca i błękitu?

Zaprawdę — mówią — nas nękają burze,
Wichry nam świszczą, pioruny nas łamią,
Ale już widać w jutrznianej purpurze
Jakąś tęczową epokę balsamią,
Co wszystkie głogi przeobrazi w róże
Tak, iż się z ziemią nieba utożsamią.
I elizejskie spłyną na nas blaski,
Pełne natchnienia i prawdy, i łaski!