Strona:PL Antoni Lange - Rozmyślania.djvu/037

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


XIX


Najboleśniejsze są pewnie te bole,
O których milczy dusza uznojona:
Choć wieczną chmurą osiadły na czole
I cisną — niby polipów ramiona.

Szczęśliwe dziecię, że mu płakać wolno —
Ze łzami bowiem spływają boleści —
I dalej może kwitnąć różą polną,
Która się rosą niby łzami pieści.

Lecz kiedy lata przetrawią nam ducha,
Im przenikliwszy ból w piersi kołata:
Tem bardziej nieme usta, bardziej sucha
Źrenica, bardziej twarz jest lodowata!