Strona:PL Antoni Lange - Malczewski i kilka erotyków.djvu/096

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


SCENA X
Ciż sami. Pułkownik Jerzy Załuski


ZAŁUSKI

Dzieńdobry.


MALCZEWSKI

Przyjacielu mój, Załuski drogi.
Witaj! Dawnoś już w moje nie zachodził progi.
Oto pan Widuliński, książki mej wydawca,
Który twierdzi, że żaden sztuk nadobnych znawca —
Nie uzna mej powieści. Cóż ty sądzisz o tem?

(Widuliński chce odejść)

Pan odchodzi?


WIDULIŃSKI

Odchodzę. Pomówimy potem.
Żegnajcie.


MALCZEWSKI

Dowidzenia.

(Widuliński wychodzi)



SCENA XI
Ciż sami bez Widulińskiego


MALCZEWSKI

Teraz, przyjacielu,
Powiedz, czyś czytał «Marję»?