Strona:PL Antologia poetów obcych.djvu/189

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Całe kwiatów otoczenie,
Zaszemrało mową ludzi.

I powstają z kwiatów łona,
Nieujęte jakieś cienie:
Ze mgły szata ich zrobiona,
Czoło zdobią im promienie.

Z purpurowych listków róży,
Nimfa cudna się podnosi:
Włos rozwiany jak po burzy,
Łza jak perła wzrok jej rosi.

Narcyz dumny i wspaniały,
Wstrząsa białą swą koroną:
I wnet rycerz okazały,
Wciela się w narcyza łono.

Twarz rycerza pełna wdzięku;
Czoło wzniosłe, wzrok dostojny;
Z obnażonym mieczem w ręku,
Zdaje się być bogiem wojny.

Lilja, zmazą nie skalana,
W dziewczę się urocze zmienia:
Murzyn wstaje z tulipana,
Czarny, jak duch potępienia.