Strona:PL Andrzeja Zbylitowskiego Epitalamium na wesele Zygmunta III.djvu/18

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Różane usta i brwi piękne bez przyprawy,
Zęby perłom podobne, rumiane jagody,        295
Ledwie taka Cydippe była, gdy ją młody
Acontius obaczył na wyspie szerokiej,
A ona dary swoje Dianie wysokiej
I zwykłe nabożeństwo roczne oddawała, —
Nigdyby, cna królowa, z tobą nie zrównała.        300
Cokolwiek poczniesz, wszędy niewymowna z tobą
Wdzięczność przy pięknej twarzy, mając ludzkość z sobą.
Bych miał insze wspominać osobne przymioty,
I obyczaje śliczne i twe wszytkie cnoty,
Łatwiejbym zliczył gwiazdy snadź jasne na niebie,        305
Niż to, czym Bóg (królowa zacna) uczcił ciebie.
Bych miał tyle języków i tyle wymowy,
Jako wiele ma piasku brzeg Erydanowy,
Ledwiebych sprostał temu; i bych wszytkie zdroje
Hipokreńskiej na grzeczny wiersz wlał w pióro moje,       310
Ledwiebych w to potrafił, żebym dostatecznie
Mógł wymówić, jako cię Bóg stworzył tak grzecznie.



EPITALAMIUM X.

Dzień już na schodzie, a wieczorne zorze
Pędzi na niebo oceańskie morze.
Czas doprowadzić w kosztowną łożnicę,        315
Hymen, królowi cną oblubienicę,
Każ nieść pochodnie i słodkie potrawy,
Dla ślicznych panien sarmackich zabawy,
I smaczny napój i podarki drogie;
A niech nie wchodzą tam, co zwady srogie        320
I straszne lubią niepotrzebne boje,
Mężny Gradiwie, i rozruchy twoje.
Lecz niechaj wnidzie Phebus złotowłosy