Strona:PL Andrzeja Zbylitowskiego Epitalamium na wesele Zygmunta III.djvu/17

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


I ptastwo się wraca zasię, —
Ale wiek nasz tak odchodzi,        265
Jak woda czasu powodzi.
Słońce choć na noc ustaje,
Jednak rano znowu wstaje
Z podziemnych krajów szerokich
I z morskich brodów głębokich:        270
Lata nasze nie są wrotne
Nigdy, jak słońce obrotne;
Przeto póki zdrowie służy
I uroda śliczna płuży
I gładkość i mężna siła        275
I dokąd twój będzie wiła
Wiek straszliwa Kloto, ciemnych
Bogini krajów podziemnych,
Zażyj pociech lubych sobie
Z oblubieńcą daną tobie,        280
Niemasz, coćby przeszkadzało,
I twą radość odjąć miało.
Oto śliczną wedle siebie
Masz boginią, która ciebie
Zabawiać i cieszyć będzie,        285
Dokąd Parka twój wiek przędzie.



EPITALAMIUM IX.

Jako więc miło pojźrzeć na ogród zielony,
Czasu wiosny różnemi kwiaty ozdobiony:
Owdzie kwiat leliowy a owdzie różany,
Tu hiacynt a tam zaś gwoździk nakrapiany —        290
Równie tak miło pojźrzeć na wielce wstydliwą
(Północnych krajów pani) twarz twą urodziwą.
Ano tu śliczne oczy, wzrok ku wszem łaskawy,