Strona:PL Anakreon.djvu/68

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


W morze padł i pędzi wdal
Wierzchem fal.
Inny, wprost od stada wół,
Racicamiż by je pruł?
Nie! Takie dziwy
Sprawia jeden, osobliwy!



52. GOŁĄBKA.

— Gołąbeczko miła, kędy,
Zkąd, cię niosą szybkie pędy?
Dokąd zmierzasz skrzydłem swem
Nad obszarem wód i ziem
Napowietrzny prując szlak?

— Anakreon posłał mnie
Do młodzianka co się zwie
Batyllosem: piękny, miły;
Kocha go też z całej siły. —
Mnie Cytera za niedługi
Hymn poecie zaprzedała;
I odtąd też na usługi
Jam oddana jemu cała.
Ot i teraz, — widzisz tu?
Mały liścik niosę mu.
Gdy dostarczę, — przysiągł na to, —
Wolność ma być mi zapłatą.
Lecz choć pan mój mnie wyzwoli,
Ja zostanę w tej niewoli.