Strona:PL Alfred de Musset - Poezye (tłum. Londyński).pdf/90

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
XV.

I budzi słabość w zdradnym instrumencie;
Zaś ton przygrywki, skoczny, bałamutny,
Zda się pieśń samą wyszydza zawzięcie,
Jak gdyby pragnął rozśmieszyć śpiew smutny.
Wszystko to wprawia nas w zachwyt okrutny,
Bo tam jest prawda: śmiech w płaczu odmęcie,

XVI.

Wśród zdrady miłość, niewinność wśród winy,
Za wiarołomstwo uchodzić chcą czyny
Zwykłej pustoty. Choć dłoń nieskalana,
Krew się przelewa. A wszystko z przyczyny,
Że złość i dobroć z natury nam dana, —
Obraz to świata i portret Hassana.

XVII.

Było to dobre dziecko, co się zowie,
Za dobre i zbyt dziecko, lecz w chwili pragnienia,
Skoro rzekł: „muszę!” — moc była w tém słowie!
Zmieniał tak barwy, jak stare odzienia,
Lecz nic i nigdy nie robił w połowie,
Był oceanem, co w ląd się zamienia.

XVIII.

I rzecz szczególna! Zmienny, nie mógł przecie
Nadzwyczajności strawić. Za nic w świecie
Muchy nie zdeptał, choć szła mu pod nogę;
Za to w potrawie spostrzegłszy niebogę,
Czterech lokai, pięciu, na śmierć zgniecie!
Gdzież złość, gdzie dobroć? pokażcie mi drogę!