Strona:PL Alfred de Musset - Poezye (tłum. Londyński).pdf/89

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
XI.

Zaroumialec, był w ruchach niedbały,
Zgrabny, wymyty, miał twarz oliwkową,
Ręce pieszczone, wzrok dumny i śmiały,
Brwi, zarost — czarne, płeć alabastrową,
A oczy godne nad wszystko pochwały;
Włosów nie zdradzi z ust mych żadne słowo.

XII.

Ten zbytek Tatar goli już za młodu.
Wprawdzie Tatarem on nie był przed laty:
Hassan renegat, Francuzem był z rodu.
Ongi, spekulant czy szalbierz z zawodu,
Rodzinę, wiarę, ojczyznę, jak szmaty,
Rzucił do morza — dziś bardzo bogaty.

XIII.

Wesoły nieraz, a jednak ponury,
Nieznośny sąsiad, towarzysz do rany,
Pustak, z powagą darł nosa do góry,
Niby naiwny, a życiem sterany,
Szczery, a chytry jak filut niektóry, —
Znasz, czytelniku, tę pieśń, co przebrany

XIV.

Śpiewa don Juan pod pewnym balkonem?
Pieśń wzruszająca, smutnéj pełna treści,
Tyle w niéj żalu, kochania, boleści.
Akompeniament innym mówi tonem:
Wesoły, żywy, gra w tempie szaloném,
Możnaby mniemać, że piosnka ta pieści,