Strona:PL Alfred de Musset - Poezye (tłum. Londyński).pdf/88

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
VII.

Na ziemi wszystko nagie, krom obłudy.
I w niebie wszystko gołe, jak i w życiu:
Pomniki, dzieci, bóstwa, dzikie ludy,
I serca piękne nie chcą być w ukryciu.
Ztąd, zgódź się pani, że trwam w nadużyciu:
Gołym bohater mój będzie, jak wprzódy.

VIII.

Cisza zaległa w wątku téj powieści
Na wszystkich członkach młodzieńczego ciała.
Już go Najada z płaczem pożegnała,
I słychać tylko, jak woda szeleści
Na spodzie wanny cichutka, nieśmiała,
I z kranów krople sączą pieśń bez treści.

IX.

Był zachód słońca i był miesiąc wrzesień.
Dla nas ten miesiąc smutną wróży jesień,
Cudny, gdzie z słońca czerpią, jak ze zdroju.
Hassan, drzwi nogą pchnąwszy od pokoju,
Opium z bursztynu ciągnął bez uniesień,
Szczęśliwiec. Lubiał sen i żył w spokoju.

X.

Wzrost jego wprawdzie liczył się na cale,
Ale go może duma podwyższyła,
Choć bez potrzeby nie zdradzał się wcale.
Drobniutka postać zbyt wymowną była,
Miał pyszne kształty. Snąć matka, wspaniale
Chcąc go wykończyć, małym go zrobiła.