Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom XIII.djvu/065

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Bo tam, gdzie giełda nie stała na szczycie,
Każdy niósł chętnie majątek i życie
Dla świętéj sprawy Ojczyzny i Wiary —
Tem była Polska, tem obyczaj stary. —





SERCE.




O, wy, co nas tak karzecie
Bez litości i bez względu,
Wy nie znacie, wy nie wiecie,
Jaka czasem świętość błędu.
Kiedy boski promień spłynie
W odmęt ludzkiego tu życia,
W sercu to, w sercu jedynie
Szuka dźwięku i odbicia.
Tajni serca nikt nie zgadnie,
Czasem na nie letarg padnie,
Spi, zamiera długie lata,
Aż nagle z przeszłego świata,
Jakieś rodzime wspomnienia
Sławy, nadziei, cierpienia,
Jakiś widok, jakaś nuta,
Dawno w pamięci zasuta,
Skrytą sprężynę naciska,
I zdrój czucia w życie tryska,