Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom XIII.djvu/066

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


A gdy z czasem wzrosła siła,
Jak gdyby tamy przebiła
I jak powódź się rozleje
W błędne, szalone nadzieje,
Rwąc za sobą w dzikie fale
I rozsądku pion i szalę;
Mocniejsi, karzcie przewinę,
Lecz szanujcie jéj przyczynę,
Czucia w kluby nie weźmiecie
Ni rozkazem i żelazem;
Mocniejsi, zniszczyć możecie
Ale tylko z sercem razem.
Czucie serca, odblask Boga,
Chcieć ujarzmić, próżna praca,
Ledwie dotknie przemoc sroga,
Czucie cicho w źródło wraca.
O wy, co nas tak karzecie
Bez litości i bez względu,
Wy nie znacie, wy nie wiecie,
Jaka czasem świętość błędu. —





CMĘTARZ.




Świat dla mnie dziś cmentarzem; gdziekolwiek się zbliżę,
Same już tylko groby, same tylko krzyże.