Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom XII.djvu/166

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


TRZEBABY.




Dawnemi czasy, jak pewna wieść niesie,
Czterech podróżnych błądziło po lesie,
Mróz był tak mocny, noc była tak ciemną,
Że chęć podróży stała się daremną.
Ogień więc rozłożyli
I dnia czekać uradzili.
Trzebaby, rzecze jeden i poziewa,
Przynieść więcéj drzewa.
Trzebaby, rzecze drugi
Legając jak długi,
Rozszerzyć ogniska,
By wszystkich grzały zbliska.
Trzebaby, zamruczał trzeci,
Czém zasłonić od zamieci.
Trzebaby nie spać, bąknął czwarty,
Na łokciu oparty.
Tak każdy powiedział,
Co wiedział,
I myśląc jeszcze o lepszym sposobie
Zasnął sobie.
Cóż z tego; ogień zgasł, a nieostrożni
Pomarli podrożni. —
Gdzie bez czynu, sama rada,
Biada radcom, dziełu biada.