Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom XI.djvu/265

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

740. Póki wiatr wiatrem, wichrzyciele wichrzyć będą.

741. Postęp widoczny, już nikt teraz nie kradnie, ale każdy bierze, gdzie może.

742. Bankiery rozbójniki! Klną wszyscy z okrzykiem.
A każdy krzykacz chce być takim rozbójnikiem.

743. Niema już cnoty, wiary, fałsz dmie z każdéj strony!
Zawołał z gorzkim żalem złodziej okradziony.

744. Do wszelkiej opozycyi trzeba wystąpić przynajmniej z połową swego kapitału. Inaczej bankructwo niemylne.

745. Ideolog spłodził demokratę, demokrata demagoga, demagog komunistę, komunista nihilistę.

746. Krowa jest krową; tu idzie tylko o to, kto ją doić będzie: biurokracya czy autonomia.

747. Honor albo pieniądze, wybór ci był dany,
Winszuj Panie Kumotrze, żeś wlazł między pany.

748. Kto bez szczebli stanie w szczycie, ten szczebli nie znajdzie, kiedy schodzić będzie musiał.

749. Ideolog istny balon; unosi się zawsze, ale sam nie wie, gdzie zaleci.

750. Śmieje się diabeł w kułak, kiedy wściekłą żądzą popularności sami się zabijamy.

751. Nle chciejcie poprawiać człowieka, ale starajcie się poprawić społeczeństwo.

752. Oświata ludowa światłem piorunów oświecać będzie, jeżeli tą drogą postępować będą nasze ideologi, którą dotąd idą pod naciskiem niesumiennych dzienników.

753. Zgnębienie jednej narodowości zaraża łaknącą żądzą zdobyczy sąsiednie narody.