Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom XI.djvu/065

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Michał Minejko, który mnie pokochał miłością ojcowską. Ileż dowodów troskliwéj przyjaźni nie otrzymałem od niego. On skłonił mnie do ucieczki i wyprawił mnie z Wincentym Makomackim, kapitanem 6go pułku piechoty, do swojéj majętności nad Niemnem. Dał mi na drogę zegarek srebrny. Ceniłem go jak relikwiją, ale służący w Bautzen zatrącił. Miał Minejko wówczas dziesięcioletniego syna. Może kiedyś do niego dojdzie mój głos wdzięczności. Do ojca pisałem późniéj, dowiadywałem się o niego, ale nigdy żadnéj nie otrzymałem wiadomości.
W mojéj zaś ucieczce z niewoli na Augustów, Sielce, Puławy, Tarnogród do Galicyi, wśród zamieci, nowych cierpień i niebezpieczeństw, świeci mi tylko jedna gwiazdka. Godny, poczciwy, gościnny Szambelan Kujawski, obywatel pod Augustowem. Ach, Polak téż to był z duszą i ciałem — polskim był i jego dom, jakich już teraz rzadko widzieć. Dom, o których Pol tak cudnie powiada, że się zdawały rozszerzać w miarę przybywających gości. Cały tydzień tam wypoczywałem, tam rozstałem się z Makomackim, któremu jako rannemu odstąpiłem miejsca w powozie czy za powozem, bo przybrał tytuł kucharza Pułkownika B.... jadącego do Warszawy, gdzie i szczęśliwie zajechał. Ja zaś puściłem się już sam w dalszą podróż... Dajmy temu pokój... Ósmego lipca przebyłem granicę — kląkłem, ucałowałem zicmię, na któréj poczułem się wolnym. Wolnym!... to jest oswobodzonym z więzów niewoli. Wędrując w sukmanie granatowéj i słomianym kapeluszu, spotkałem w Przemyślu Ignacego Konar-