Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom X.djvu/226

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Gniótłby nas prawem tem więcej
Imby go mniej sam szanował.
Nie, naszej rzeszy zwierzęcej
Lwa nie będę proponował.

Borsuk.

Niedźwiedzia? Co?

Lis.

Małpy sługa,
Ta zaś łaską jakby mruga;
Dwakroć zmienną w jednej dobie
Chcieć uczynić dla nas stałą,
I jej zwierzyć przyszłość całą,
Byłoby grób kopać sobie.

Borsuk.

Może Muła?

Lis.

Hardo głupi.

Borsuk.

Czy nie Wilka?

Lis.

Ten nas złupi.

Borsuk.

Kogóż żądasz?

Lis.

Kogo?.. kogo?..
Osła.

Borsuk (ze wzgardą.)

Tego?!