Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom X.djvu/225

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Lis.

Niechaj zginę, jeśli kłamię,
Biała, tłusta...

Borsuk.

Biała, tłusta.

Lis.

Aż ci sokiem zajdą usta,
Aż ci po brodzie pocieknie.

Borsuk.

Gdyby jednak dziś, dla wiary...

Lis.

Tak, tak, dziś dla lepszej wiary
Lis dostarczy, co przyrzeknie.

Borsuk.

Zgoda, pracujmy pospołu
Dla dobra, szczęścia ogółu.
Jakież są twoje zamiary?

Lis.

Póki Koń będzie przy sterze,
Nie zyskamy nic w tej mierze,
Bo Koń szlachetność wysławia,
Bo Koń nigdy na bezprawia
Patrzeć nie będzie przez szpary.

Borsuk.

Chcesz-że z obcych władców kogo
Wynieść na godność Rejenta?
Lwa naprzykład?

Lis.

Łapą srogą
Niwelowałby zwierzęta,