Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom X.djvu/221

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Borsuk.

Niech nikt tego nie dożyje.

Lis.

Dożyć może.

Borsuk.

Ja się skryję.

Lis.

Taks zawzięty, Taks dobędzie.

Borsuk.

Niechże pokój będzie wszędzie.
Mam ja skórą płacić za to,
Karm się Wilku i sałatą.

Lis.

Mój Borsuku, przyjacielu,
Jesteś mądry, nikt nie przeczy,
Ale często mijasz celu,
Bo zbyt lubisz w każdej rzeczy
Coś na zęby chwycić sobie.
Chwalisz k’temu, co bywało,
Aby potem, co na dobie
Mogłeś wszystko ganić śmiało.
Wstecz za nami świat człowieczy,
Istne piekło bez krawędzi,
Dziś w obecnym składzie rzeczy
Wir nas jeszcze w odmęt pędzi;
Ale przyszłość, przyszłość nasza,
W niej nadziei zdrój głęboki.
Czemuż trudność nas zastrasza?
Czemu pęta pierwsze kroki?