Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom IV.djvu/262

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Helena.

Tak jest, byłam u moich kwiatów; wzniosłam skromny fijołek, którego dumna róża zaćmiła. — Rezedę złączyłam z tulipanem; tu woń, tam kształt, razem będą jedną doskonałą całością. — Lilią czystej białości zasłoniłam od blasku: w cieniu szczęśliwa, równie jak niewinność której obrazem.

Wiktor.

Lube zatrudnienie, pielęgnowanie kwiatów.

Ludmir (na stronie).

Odejdź, proszę cię, Wiktorze.

Wiktor (jak wprzódy).

I tém więcej użycza przyjemności, im więcej kto jest zdolny, nadając im duszę stosowną, nowy świat uczucia koło siebie tworzyć.

Ludmir (na stronie).

Odejdźże mój Wiktorku.

Helena.

Dobra uwaga — między temi nowo utworzonemi duszami wyobraźnią naszą, można znaleźć rzetelne szczęście — Tam niema zdrady, obłudy, niewdzięczności.

Wiktor.

Nie trzeba zanadto...

Ludmir (na stronie).

Idźże do diabła, proszę cię!...

Wiktor.

Nie trzeba za nadto oddawać się myślom zbyt bolesnym, jakoby świat był tylko złem napełniony; a Pani do tego zdajesz się zmierzać.

Ludmir.

Przynieś Pani kilka kwiatów. — Jako znawca będziesz umiał najlepiej dobrać ich kolory i malowny