Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom IV.djvu/198

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.

proszę Jegomości! co to za niedobra niewiasta! Wszyscy! hm! — Ja, jak ja. — Nasz pan syn — no, niema co mówić; ale Helusia i Jegomość! i Jegomość! Co to za niewstrzemięźliwy język!

P. Jowialski.

A zawsze: Powoli, a dowoli. Zupełnie takiego miałem szłapaka — często brał na kieł i jeźdzca unosił, ale zawsze stępią, zawsze stępią, noga za nogą.

Szambelan.

Basia jest niegrzeczna.

P. Jowialski.

Gniewa się baba na targ, a targ o tém nie wie.

Szambelan.

Ja wiem trochę.

P. Jowialski.

Dzięcioł w drzewo kuje a nos sobie psuje.

Szambelan (z westchnieniem).

Kuje! kuje!

P. Jowialski.

Wszystkie rozumy pojadła. — Głupi ten, kto nie tak rzeczy widzi jak ona. Szkoda że nie będzie słyszała bajeczki o Sowie, którę wam powiem; ale ja jej dziś jeszcze powtórzę. — Pewnie nie znacie tej bajeczki?

Helena i Szambelan.

Znamy.

P. Jowialski.

Słuchajcie więc:

Głupie wszystkie ptaki!
Rzekła sowa.
Na te słowa
Jaki taki
Dalej w krzaki: