Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom II.djvu/143

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
Wieśniaczki.

Na kobiéty dwóch uderza,
Ha, ha, ha, ha, co za chwała!
Karol.
Dobrej chęci uszła chwała!
Burmistrz.
Z tyle strachu, co za chwała!

 Razem.
Wieśniaczki.

Dla rycerzów ha, ha, ha, ha!
Karol.
A wstyd został dla rycerza!
Burmistrz.
A wstyd, hańba, dla rycerza!

 Razem.
Wieśniaczki.

To junaki, to mi śmiałki,
To mi zuchy do kobiałki!
Karol.
O, przeklęcie!
Burmistrz.
O, wybornie!

 Razem.
Wieśniaczki.

Teraz oba w naszej mocy;
Karol.
Co za hańba!
Burmistrz.
Co za hańba!

 Razem.
Wieśniaczki.

Lecz przebaczyć im wypada.
Ha, ha, ha, ha, dobrej nocy!
Karol.
O, przeklęta ciemność nocy!
Burmistrz.
O, przeklęta ciemność nocy!

 Razem.