Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom II.djvu/117

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
SCENA IX.
Michał, Kmotr (śpiący).
Michał.
(który w głębi się utaił)

Hm... hm... hm... nie źle, nie źle... Pan Burmistrz wesoły!
Proszę, coto czasami wyrabiają stoły!
Stół go zbudził, zabłąkał... i stół pełen złości
Wyjednał dwa policzki Burmistrzowskiej Mości.





SCENA X.
Karol, Michał, Kmotr (śpiący).
Michał.

Jakżeto Pan wyglądasz? mój Boże kochany!
Bez broni, kapelusza, mokry, zawalany.

Karol.

Ach Pedrillo, żeś został, masz tchórza węch rzadki.
Słuchaj, jakiem miał dziwne w tym zamku przypadki.

(śpiewa)

Wszedłem pod czarne sklepienie,
Głuche tam było milczenie,
Światła mnie promyk wiódł blady,
Gdzie ludzkie starte już ślady.
Aż tu słyszeć szmer się daje,
Jakieś widmo z gruzów wstaje:
Wzrok iskrzący, broda biała
Do nóg kręto mu wisiała;