Strona:PL Aleksander Dumas-Dama kameliowa.djvu/059

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ka, ciężki łańcuch złoty, jak wówczas było w modzie.
Wsiadła do swego pojazdu i odjechała.
Jeden z subjektów sklepowych stanął we drzwiach, ścigając oczami powóz i elegancką damę. Zbliżyłem się do niego, prosząc, by mi powiedział nazwisko tej kobiety.
— Jestto panna Małgorzata Gautier — odpowiedział.
Nie śmiąc się go pytać o adres, odszedłem.
Wspomnienie tej prawdziwej wizyi nie opuściło mię od tej chwili, jak wiele innych i wszędzie upatrywałem tej białej kobiety tak królewsko pięknej.
W kilka dni potem, miało miejsce wielkie przedstawienie w Operze komicznej. Poszedłem na nie. Pierwszą osobą, jaką spostrzegłem w loży, była Małgorzata Gautier.
Młody człowiek, z którym byłem, poznał ją zaraz, gdyż rzekł do mnie:
— Patrzno na tę piękną dziewczynę.
W tej chwili Małgorzata skierowała swą lornetkę w naszą stronę, spostrzegła mego towarzysza, uśmiechnęła się do niego i dała mu znak, by przyszedł do niej.
Nie mogłem się wstrzymać, by mu nie powiedzieć:
— Jesteś bardzo szczęśliwy!
— Dlaczego?
— Że możesz odwiedzić tę kobietę.
— Czyś w niej zakochany?
— Nie — odrzekłem rumieniąc się, gdyż nie wie-