Strona:PL Ajschylos - Cztery dramaty.djvu/286

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Ręce do mordu składa —
Mord szynką wybrał drogę.
CHÓR.
Nic dotąd nie rozumiem z tego, co nam wieści;
Nie zdołam zagadkowej wytłomaczyć treści.
KASANDRA.
O jej! o jej!
Cóż to me widzą oczy?
Piekieł to godna sieć!
Przędza, wspólniczka zbrodni,
Patrzajcie, krwią już broczy!
Radosne hymny piej;
Wielkie wesele wznieć,
Ty domu straszny demonie!
Nowa ofiara ci płonie!
CHÓR.
Jakąż to wzywasz Erynyję?
Jacyż duchowie, krwi głodni,
Mają radością napełnić ten dom?
Nie cieszy mnie język twój,
Trwożnie mi serce bije,
Dreszcz mnie przenika srogi.
Ni grom;
Krwi mi się ścina zdrój —
Jestem ni człek,
Co od oszczepu legł —
Nieszczęście szybkie ma nogi.
KASANDRA.
O jej! o jej!
Cóż to me widzą oczy?