Strona:PL Ajschylos - Cztery dramaty.djvu/285

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


CHÓR.
Gończego węch ma ostry ta obca niewiasta!
Wywęszy, czego szuka: mord z pod stóp wyrasta!
KASANDRA.
Ha! Widzę świadków! Znam!
Ubite pacholęta gotują! on sam,
On, rodzic, ich mięso zjada!
Straszna, ohydna biesiada!
CHÓR.
Twej wieszczej myśmy sławy wszyscy tu świadomi,
Lecz dziś nas twe proroctwo wcale nie złakomi
KASANDRA.
Jakiż to ona w tej chwili
Krwawy gotuje los?
O biada! biada1
Ten potwór człeczy
Na zbrodnie się nowe sili.
Nowy cios
Gdy ranę dzisiaj zada,
Żadna jej moc nie wyleczy.
CHÓR.
Co znaczy to proroctwo, rozum mój nie zgadnie,
O tamtem mówią wszyscy, znam-ci je dokładnie.
KASANDRA.
Co czynisz, nieszczęsna żono?
Twój-ci to mąż i pan!
O biada! biada!
Wyrzec nie mogę!
Ku łaźni go zaproszono —
Koniec znasz?