Strona:PL Ajschylos - Cztery dramaty.djvu/284

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


CHÓR.
Dlaczego do pomocy wzywasz Loksyasza?
A wszak-ci nie dociera doń ta boleść nasza.
KASANDRA.
Ratunku! Świat w oczach mi ginie!
Apollinie! Apollinie!
CHÓR.
I znowu nadaremnie wzywa tutaj boga,
Któremu obojętna wszelka ludzka trwoga!
KASANDRA.
Apollinie! Apollinie!
Ty polowaczu pośród śmierci pól!
Polujesz na mój ból!
Twój pocisk raz mnie wtóry tak ugodził ninie!
CHÓR.
Zapewne treścią wróżb jej własna będzie dola,
Bożego bowiem ducha nie zniszczy niewola.
KASANDRA.
Apollinie! Apollinie!
Ty polowaczu pośród śmierci pól!
Polujesz na mój ból!
Ach! w jakież ty mnie progi zapędziłeś ninie?!
CHÓR.
W Atrydów dom! Gdy nie wiesz, mój ci język powie!
Przekonasz się, że fałszu niema w mojem słowie.
KASANDRA.
Od bogów przeklęty dom!
Ha! wiem-ci! Krwawa rzeźnia, hańba, grzech i srom!
Zabójców nikczemne hordy,
Stryczki, topory, mordy!