Strona:PL Ajschylos - Cztery dramaty.djvu/283

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


PRZODOWNIK CHÓRU.
Posłuchaj, z tego wozu zejdź, jej bowiem rada
Dzisiejszej twojej doli słusznie odpowiada.
KLYTAIMESTRA.
Nie myślę tu się dłużej kłaniać byle komu,
Czas tracić pode drzwiami; tam, we wnętrzu domu
Czekają u ołtarza ofiarne jagnięta,
Albowiem niespodzianie ona-ć chwila święta
W me progi zawitała... Jeżeliś gotowa
Posłuchać, o nie zwlekaj! A jeśli me słowa
Twym uszom nieprzystępne, daj mi znak swą dłonią.

Kasandra milczy.

PRZODOWNIK CHÓRU.
Podobna do zwierzyny, ściganej pogonią —
Snać bardzo dokładnego trzeba jej tłumacza.
KLYTAIMESTRA.
Szalona! z drogi pychy bynajmniej nie zbacza,
Nie myśli zgiąć pod jarzmo karku swojej buty,
Choć właśnie opuściła gród, niewolą skuty —;
Aż krwią się cały spieni, tak się wnet przełamie
Jej upór nieprzeparty! Ale ja w tej bramie
Nie będę stała dłużej na szyderstwo ludzi.

Znika.

PRZODOWNIK CHÓRU.
Nie gniew, tylko współczucie ta nieszczęsna budzi.
Zejdź z wozu, uświęć los swój, niewolny, sierocy,
Te ciężkie przyjmij pęta, uległa przemocy.
KASANDRA.
Ratunku! świat w oczach mi ginie!
Apollinie! Apollinie!