Strona:PL Abgar-Sołtan - Dobra nauczka.djvu/231

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— Już sama muszę się zabrać do ciebie — mówiła, mięszając surowe słowa, z zalotnemi spojrzeniami — i nauczyć cię jak się powinien zachowywać słuszny kawaler.... Bo przecież ty jesteś już słusznym kawalerem, mam wszelkie dane, za takiego cię uważać.
Mówiąc to uśmiechnęła się jakoś tak dziwnie, że Adasia aż lęk zdiął; w tej chwili błysnęła mu myśl, że pani Helena wiedziała o wczorajszej awanturze z Emilką. Wnet jednak usiedli do powozu i podczas drogi zapomniał zupełnie, o chwilowem posądzeniu.
Spacer, który Adaś odbył tego dnia z Heleną, pozostał na długo wyryty w jego pamięci, był to pierwszy tryumf w jego życiu. Nasycił się tryumfem tym do woli.
Znajomych, z którymi by się witali lub rozmawiali, było nie wiele; wszyscy jednak znali Helenę choćby z widzenia i spojrzenia mężczyzn pełne podziwu i uwielbienia, rzu-