Strona:PL Abgar-Sołtan - Dobra nauczka.djvu/208

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


spowiedzi muszę iść, żeby mi Bóg odpuścić raczył te słowa, które przez moje usta z tego powodu przechodzą....
Nagle spojrzawszy młodej kobiecie w oczy, zapytała stanowczo:
— Helu, co z tym fantem robić? Co radzisz?
Pani Możewska nie zaraz odpowiedziała słowami na zapytanie staruszki; nasamprzód oczy jej chustką poobcierała, później wyściskała ją i wycałowała na wszystkie strony, później uśmiechać się zaczęła, ale tak ostrożnie i nieznacznie, jak myśliwiec, szukający ścieżki wśród trzęsawisk.
— Co radzisz? — pytała ciotka niecierpliwie.
— Właściwie nic — odparła Helena, namyślając się. Po chwili dodała pewniejszym głosem: — To takie zwykłe, takie pospolite.... Oni wszyscy przez to przechodzą. — I rozśmiała się głośno, swobodnie.