Strona:PL Abgar-Sołtan - Dobra nauczka.djvu/203

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Woynowska — a zresztą całe życie była taka głupia, że każde dziecko mogło ją oszukać....
O ile zarzuty pani Woynowskiej były sprawiedliwe nikt na pewno nie mógł powiedzieć: cały świat mniej lub więcej w nie wierzył z wyjątkiem panny Teresy.
Gdy Rózia przyszła oznajmić życzenie panny Teresy, pani Helena leżała jeszcze w łóżku. Stara krótko się załatwiła i nie wyjaśniwszy przyczyn tego nagłego wezwania wymknęła się z powrotem.
Pani Helena była bardzo ciekawa z natury; to uroczyste i w tak niezwykłej porze przesłane wezwanie stawienia się u staruszki rozciekawiło ją niepomiernie.
— Co to może być?
Zadawała sobie to pytanie przynajmniej ze sto razy. I dopiero, gdy ujrzała zgarbioną, wysuszoną postać pani Teresy powracającą do domu — zaczęła się pospiesznie u-