Strona:PL Abgar-Sołtan - Dobra nauczka.djvu/190

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


się jasno i wyraźnie: Wiedziała, że stanowcza chwila w życiu Adasia nadeszła, wiedziała i to, że odciągnąć ją trochę można, zażegnać niepodobna. Zastanawiała się więc tylko nad tem w jaki sposób możnaby najciszej ten „faliment“ zatuszować.
W myśli zaczęła już Adasia uniewinniać.
— Chłopak młodziutki — snuła dalej swe myśli — dziewczyna pusty wiatr.... Ho! ho! Nie wiedzieć czego takiego harmideru narobiła?... Nibym to jej nie spotykała nocą na furtce to z furmanem pana inżyniera, to z „fürerem“ od „jegrów“.... A i ten, nicpotem pisarzyna z magistratu, ten z długimi nogami, wyszwarcowany, to do niej ślepie zawraca i.... znają się, oh! znają.
Zanim zeszła na dół do kuchni to stanowczo już postanowiła „całej historyi łeb ukręcić“ i nic pani o tem nie wspominać....