Strona:PL Abgar-Sołtan - Dobra nauczka.djvu/172

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


II.


Dnia tego Adaś nie wziął książki do ręki.
Był cudowny dzień majowy i słońce chyliło się ku zachodowi, złocąc dachy domów i kościołów, opromieniając wysokie wieże miejskie. Po za dachami, po za wieżami, hen w dali siniały ogromne ciemne góry karpackie, widne w promieniach słońca, jakby o milę od miasta oddalone.... Na najwyższych szczytach białe resztki śniegu płonęły teraz rozżarzone ukośnymi promieniami słońca i podobne były do olbrzymich ognisk elektrycznych.