Strona:PL Abgar-Sołtan - Dobra nauczka.djvu/173

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Na Adasia przyroda zawsze wywierała wpływ ogromny i piękno jej pogrążało go w stan dziwnej zadumy i był w stanie godziny całe przemarzyć, zapatrzony w cudowne zjawiska. Myśli jego snuły się wówczas samopas, bez planu i systemu; jak chmury na niebie tak zmieniały rychło kształt i kierunek; nie były pracą umysłu tylko — zabawką. Tak zwykli marzyć wszelkiego rodzaju artyści — zanim wybije dla nich godzina twórczości; później bywa inaczej — zabawa zmienia się w pracę. Myśl twórcza, rodząca to praca ponoś najcięższa.
Zaraz po herbacie Adaś, pocałowawszy ciotkę w rękę porwał pierwszą z brzegu ksiązkę i wybiegł z nią na ganek. Usiadł i zaczął czytać: nie szło mu to jednak. Tysiące myśli cisnęły mu ię du mózgu — miał lat siedmnaście. Świętobliwa matka wychowała go w ściśle katolickich zasadach; nauczała: że grzech każdy obraża Boga a hańbi