Strona:PL Abgar-Sołtan - Dobra nauczka.djvu/170

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


bo złapawszy za rękaw wchodzącego już w dziedziniec Adasia zawołał, — Adaś! Mam interes do ciebie.... Papa robi się coraz bardziej skąpy.... Mnie pieniędzy potrzeba.... Pożycz mi pięć guldenów. Oddam ci wszystko jak ciocia Ema przyjedzie.
— Masz! Bierz: — zawołał uradowany Adaś i wyciągnąwszy pospiesznie portmonetkę, wydobył z niej pięcioreńskowy banknot i wetknął go w rękę kolegi.
— Słowo ci daję oddam, gdy... — szeptał Dobiecki.
Adaś nie dał mu nawet skończyć.
— Nie myśl nawet o tem — zawołał — pieniędzy mam więcej niż mi potrzeba.... Jakby mi zabrakło to mi albo ciocia, albo pani Hela dadzą.... Zresztą po co mi pieniądze?
— A na prezenta dla Emilki — szepnął kuszącym głosem Włodzimierz.