Strona:PL Abgar-Sołtan - Dobra nauczka.djvu/118

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


VI.

Pospiesznymi, ale chwiejnymi krokami wróciła Marika do chaty.
Nikogo ze sług tam nie było tylko w alkierzu na pościeli spała Rina cyganka. Obudzona wejściem Mariki, spojrzała na nią i śmiejąc się wesoło zawołała:
— Cóż gołąbko, słodką noc miałaś? Miodem serceś nakarmiła?
Zapytana stała jak widmo blada, krwi pozbawione usta jej drżały; z oczu dziwnie rozwartych obłęd przezierał.
— Cóż wdzięcznaś Rinie za lubasa? — pytała stara dalej.