Strona:PL Abgar-Sołtan - Dobra nauczka.djvu/082

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


się jednak w alkierzu i nie chciała odpowiadać na zapytania zaniepokojonego męża. Sama nie wiedziała, co jej jest, czuła jednak, że dziwne jakieś rzeczy w duszy się jej działy, dziwne a straszne.
Od powrotu Ilka cyganka wieści jej o nim przynosiła. Zrazu zdawało się jej, że ją to cieszy, iż on zapomniał o niej i za Aniką się włóczy. Coraz częściej jednak myślała o nim, o tym niewinnym.... W sercu jej rosły i potężniały różne uczucia naraz: nienawiść do wiarołomcy i chęć zemsty, zazdrość drapieżna.... i miłość, miłość jakaś dzika, nieokiełzana... Uczuwała czasem szaloną chęć uściskania tego pustego łeginia o dziwnych, cudnych, czarnych oczach, pragnęła uścisnąć go tak, żeby w szale i upojeniu on skonał w jej objęciach.... a ona przy jego trupie...

Żegnała się i modliła, na ofiary słała do sąsiednich cerkwi i skitów[1] dla odpę-

  1. Skit = górski klasztor gdzie mieszkają mnisi wschodniego obrządku.