Strona:PL Abgar-Sołtan - Dobra nauczka.djvu/064

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


męża nie ma w domu to on ją zabawiał.... Dobre ma serce twój szczeniak Wojciechu.... oh dobre!...
Przy słowach cyganki twarz starego Wojciecha rozchmurzać się zaczęła, oczy mu jaśniej zaświeciły, wreszcie zawołał:
— Powiedz prawdę dyablico! Powiedz prawdę: czy on w rzeczy samej już przyszedł?
— Tak jak teraz słońce świeci, tak jak teraz dzień jasny! Każ braciszku wołu rznąć, bo tylko co go nie widać.... Od północy do teraz dość miał czasu nacieszyć się lubaską.... Tylko co go nie widać.... A ot! patrz! patrz kumie! Tam na prawo na krętym płaju miga sina kurtka i czerwona czapka.... To on! Patrz jaki jasny idzie w słonecznym blasku.
Wójt nie odpowiadał, tylko przesłoniwszy oczy dłonią wpatrywał się we wskazane przez cygankę miejsce. Wreszcie dłonie od czoła usunął, z niezwyczajną w jego wieku szybko-