Strona:PL Abgar-Sołtan - Dobra nauczka.djvu/062

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


się tego czarownico, że cię żandarmom wydam i....
— Żandarmom mnie nie wydasz braciszku — odrzekła śmiejąc się ironicznie cyganka — kruk krukowi oka nie wykole.
— Jaki ja ci brat? Gdzie wronie do kruka! Znam nie jedną twoją sprawkę i jak mi tylko po nad rzeką między ludźmi będziesz się wałęsać, to oddam cię żandarmom — wołał, wpadając w srogi gniew. — Znam twoje roboty!...
— No jeśli znasz to dobrze, to nie za jedną powinieneś mi być wdzięczny.... Ha! co?.. Za Marikę? ha! — i śmiała się wiedźma obrzydliwie.... Po chwili podeszła do samych wrót i oparłszy się na kiju, przechyliła całą swą zgarbioną postać naprzód i zawołała głośno: — Hej kumie Wojtku! Hej Szwabiuku bogaczu sławny i wójcie możny! Każ-no zabić wołu i barana, bo wielką radość mieć będziesz.