Strona:PL Abgar-Sołtan - Dobra nauczka.djvu/058

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


dyabłu za pieniądze zaprzedał. Z żydami się zwąchał, na lichwę srogą gazdom pieniądze pożyczał, a później, gdy nie oddawali, grabił co mógł: krowy, owce, konie, sadyby.
Gdy już strasznie się zbogacił, wówczas przyszła na niego dziwna choroba.... raz miłował się na umor w biednej dziewczynie, córce ubogiego gazdy z putiłowskich, wołoskich gór; zrazu dziewki dać nie chcieli za starszego, bo już miał wtenczas po za trzydzieści, ale on gadać sobie tego nie dał, choć dziewka płakała i ręce łamała, wziął ją, wziął przemocą prawie; ci co te czasy pamiętają, mówią, że zapłacił tysiąc łewów w srebrze rodzicom swej żony.... Nie długo się nią cieszył; roku nie dożyła, przy pierwszem dziecku umarła.... Szwabiuk potem zdziczał do reszty, stał się jak wilk drapieżny, tylko synka jedynego hołubił i patrzył w duże, czarne oczy, które dziecko odziedziczyło