Strona:PL Abgar-Sołtan - Dobra nauczka.djvu/057

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


a dnie już zaczęły się już były cieplejsze, znikł był na kilka miesięcy.... Z wędrówki wrócił z pieniędzmi wielkimi i zaraz sadybę nad rzeką po nieboszczyku Józku Mądraku zakupił i zrobił się od razu zamożnym gazdą.
Później nastały straszne czasy; naród chrześciański w całem cesarskiem państwie się buntował.... Jak bunt się szerzył to Wojciech zapadał gdzieś jak pod ziemią, jak cesarscy byli górą, to znowu się zjawiał i przy wojsku i komisarzach się mieszał i służby im różne robił. Lubili go też za to i starosta i komisarze i mandatar, umiał on z tego korzystać; jak burza przeminęła i pozostało wiele gruntów pustych po tych co gdzieś w zawierusze poginęli lub za Dunaj poszli, to on grunta te i połoniny i ogrody za byle co od mandatara pokupował i stał się najbogatszym gazdą na dwadzieścia mil w około.
I tego mu było mało, skupił i dusił grosz, aż ludzie zaczęli szeptać, że duszę