Strona:PL Abgar-Sołtan - Dobra nauczka.djvu/045

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


pokorniejszą gniewasz?... On wrócił — prawda! ale on ci twego życia nie zamąci, między żonę a męża niezgody nie rzuci; on wie gdzie go przyhołubią, on już wczoraj z karczmy Anikę do domu poprowadził; on wie że Dudiak mu żony nie pożałuje.... hi! hi! kołaczem białym i winem słodkiem go przyjmie.
Semaniukowa słów tych słuchała z trudnem do zrozumienia uczuciem, wywarły one na nią dziwne wrażenie: Gdyby Ilko wróciwszy z wojska czołgał się jej u kolan i zmiłowania prosił, była by go z pogardą odtrąciła; teraz gdy dowiedziała się, że jest znowu kochankiem Aniki uczuła w sercu ból jakiś i zazdrość niepojętą i myśl zemsty w duszy jej kiełkować zaczęła.
— Anika! Znowu Anika! — szepnęła bezwiednie prawie i ręką mimowolnie poprawiła czarne sploty włosów, które się z pod czerwonej wzorzystej chustki wysunęły. — Anika — dodała po chwili — taka a taka,