Strona:PL Abgar-Sołtan - Dobra nauczka.djvu/043

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


prośby i znaki Cyganki, przy ostatnich dopiero słowach tchu jej zabrakło, przerwała więc mowę i opuściła głowę na piersi, spoglądając dzikim wzrokiem na Rinę.
— Pokój niech będzie z tobą zazuloż ty moja, najpiękniejsza z najpiękniejszych! — zawołała cyganka korzystając z chwilowego milczenia Mariki. — Nie bój się, nie po czerwońce przychodzę! Nie! Jest już w naszych górach taki co da mi tyle złota wiele zechcę.... Mariko gołąbko, wesołą wieść ci przynoszę: twój sokół, twój lubas powrócił, z cesarskich hułanow powrócił zdrów i cały, aż łuna od niego bije.... Mariko, wczoraj u Judki w karczmie nad sinym brodem, widziałam Ilka Szwabiuka.
Na dzwięk tych słów dziwna zmiana zaszła w całej postaci Mariki: omdlałość i zmęczenie jakieś opuściły ją od razu, oczy jej szafirowe zaświeciły strasznym jakimś blaskiem, przybierając aż granatowe odcienie i