Strona:PL Abgar-Sołtan - Dobra nauczka.djvu/042

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— Precz! precz gadzino! precz wilczyco! znowuś przyszła znęcać się nademną, znowuś przyszła krew mi z serca wysysać.... Znowu chcesz, żebym dla ciebie robiła się złodziejką, żebym szła z mężowskiej skrzyni czerwońce kraść i tobie dawać.... Nie! nie pójdę! — wołała a na jej twarzy widniały rozpacz straszna i dzika rezygnacya. — Idź! idź do niego, idź do Semaniuka, starego opryszka, powiedz mu wszystko, powiedz mu żem była lubaską Szwabiukową, żem przy twojej pomocy dziecko straciła, żem go kradła, żem jego zrabowane złoto tobie wiedźmo dawała.... Idź powiedz mu wszystko!... Ja sama mu powiem, ludziom wszystkim rozpowiem, do Kossowa do sądu pójdę i sprawiedliwości nad swojem nędznem ciałem zażądam.... Bo świat mi czarny i to słonko czarne!... Tyś mnie na ziemi w piekło wtrąciła!...
Wszystko to mówiła gwałtownie, coraz to bardziej zapalając się, nie zważała na nieme